Bartosz Jurecki to legenda polskiej piłki ręcznej, który po zakończeniu kariery zawodniczej aktywnie rozwija się w roli trenera.
Polacy w Swiecie Sportu: Jak zaczęła się Pana przygoda ze szczypiorniakiem? Czy był to pierwszy sport, który Pan trenował?
Bartosz Jurecki (Legenda Polskiej Piłki Ręcznej, selekcjoner Reprezentacji Polski U-21 w Piłce Ręcznej):Moja przygoda z piłką ręczną zaczęła się w piątej klasie podstawowej, kiedy do naszej szkoły przyszedł mój pierwszy trener Edward Strzymiński który utworzył klasę sportową o profilu piłki ręcznej no i tak to się wszystko zaczęło.
PwSS:Czy próbował Pan swoich sił w innych dyscyplinach sportowych?
BJ: Nigdy nie próbowałem sił w innych dyscyplinach sportowych piłka ręczna była od początku moją pierwszą dyscypliną i tak zostało do dzisiaj
PwSS: Jak wspomina Pan swój pierwszy medal Mistrzostw Polski? Czy wtedy myślał Pan, że rok później zdobędzie tytuł wicemistrza świata?
BJ: Medal, który zdobyliśmy z Chrobrym Głogów 2006 roku było wielką niespodzianką mieliśmy wspaniałą drużynę, która ciężko pracowała może nie byliśmy wybitnymi zawodnikami, ale każdy z zawodników dawał z siebie 100% i to spowodowało, że graliśmy w finale i wywalczyliśmy srebrny medal. Dla Głogowa było to największe osiągnięcia i tak zostało to do dzisiaj. Nigdy do głowy mi nie przyszło, że rok później zdobędziemy wicemistrzostwo świata każdy marzył o tym, żeby reprezentować swój kraj na arenie międzynarodowej, ale na pewno nikt nie przypuszczał, że po roku będziemy się cieszyć z wicemistrzostwa świata.
PwSS: Grał Pan zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Czy dostrzega Pan dużą różnicę między tymi rozgrywkami?
BJ: Bundesliga jest to najmocniejsza liga na świecie i tam w każdym meczu i na każdym treningu trzeba było dawać z siebie 100% oczywiście różnica jest wielka między Bundesligą a polską ligą na ten moment Kielce i Płock to są drużyny, które mogą się przeciwstawić drużyną z Bundesligi, ale niestety reszta drużyn nie jest na tym poziomie więc dla mnie to był wielki zaszczyt, że mogłem reprezentować przez 9 lat klubu z Magdeburga i grać w najmocniejszej lidze na świecie. Tam każdy mecz to było święto piłki ręcznej kibice byli już ponad godzinę przed meczem i zostawali godzinę po meczu byliśmy jedną wielką rodziną.
PwSS: Reprezentował Pan Polskę przez dekadę, a przez długi czas drużyną narodową kierował Bogdan Wenta. Jak wyglądała atmosfera w kadrze?
BJ: Reprezentowanie naszego kraju na arenie międzynarodowej to był wielki zaszczyt dla mnie, że mogłem przez tyle lat grać z orzełkiem na piersi myślę, że dla każdego zawodnika jest to wielkie wyróżnienie i chwała być częścią takiej drużyny atmosfera zawsze u nas była bardzo dobra każdy się czuł wyśmienicie w tej kadrze wiedział po co tam jesteśmy wiedział że mamy duży potencjał żeby osiągnąć bardzo dużo. Zawsze się wspieraliśmy i w tych trudnych momentach potrafiliśmy ze sobą porozmawiać wyciągnąć wnioski, aby ta nasza gra wyglądała jeszcze lepiej żebyśmy byli jeszcze mocniejsi i dlatego przez tyle lat graliśmy na najwyższym poziomie.
PwSS:Jak wyglądał proces budowania tak silnej drużyny narodowej?
BJ: Myślę, że o pytanie do ówczesnego sztabu szkoleniowego ale z mojej perspektywy wtedy selekcjoner reprezentacji Polski Bogdan Wenta trafił na niesamowicie zdolne pokolenie piłkarzy, z których każdy wiedział po co jest w tej kadrze i co chce osiągnąć. Byliśmy zgraną paczką nie tylko na boisku ale także i poza nim, a dobra atmosfera w zespole to klucz do sukcesu.







